Partnerzy serwisu

Artykuły

Reklama

Warto odwiedzić

    

Bezrobocie Po jedenastym września mało kto pamięta rok 1993 i związany z tym WTC. Mianowicie, w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym trzecim roku, dwudziestego szóstego lutego miał miejsce pierwszy zamach na kompleks budynków World Trade Center. Charakter zamachu był o wiele delikatniejszy niż osiem lat później, ale i tak poniósł ze sobą pewne konsekwencje. Nad ranem do garażów podziemnych World Trade Center została wprowadzona furgonetka, w której znajdowało się blisko sześćset osiemdziesiąt dwa kilogramów azotanu amonu, bardzo mocnego ładunku wybuchowego. O dwunastej osiemnastej licznik czasowy wskazał zero, po czym bomba eksplodowała, zabijając sześć osób, a ponad tysiąc poważnie raniąc. Cel ataku miał być jasny - eksplozja miała poruszyć podziemne kolumny na tyle, żeby jedna z wież World Trade Center się zawaliła. Jednak nic podobnego się nie wydarzyło, a szalejący ogień jak i dym zostały wessane przez system wentylacyjny niczym olbrzymie kominy i szybko pomogły pozbyć się zagrożenia. Od tej pory do WTC wprowadzono rygorystyczne zasady dotyczące bezpieczeństwa i ochrony pracowników.

Religijny fanatyzm jest jedną z najniebezpieczniejszych form organizacyjnych. Dowodem tego jest pewna sytuacja, która wydarzyła się w Tokio. Było to w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego piątego roku, dwudziestego marca. Tego dnia, kiedy były godziny szczytu, organizacja Najwyższa Prawda postanowiła wykonać swój najważniejszy plan. Przywódcą tej organizacji jest niewidomy Shoko Asahara. Orgnizacja od dłuższego czasu zostaje zarejestrowana jako sekta. I tego dnia wykonują swój najważniejszy plan, to znaczy wpuszczają do wyciągu wentylacyjnego niebezpieczny gaz paraliżujący o nazwie sarin. Wywołuje to olbrzymią panikę, całe metro zamienia się w istne pandemonium. W efekcie zostaje zamordowanych dwanaście osós, a pięć tysięcy innych jest poważnie rannych i potrzebuje medycznej opieki. Kilka dni po zamachu przywódca Shoko Asahar zostaje ujęty przez policję, sekta zostaje oficjalnie zdelegalizowana, a on sam stracony na krześle elektrycznym.

Przy założeniu, że Chiny będą się rozwijać 8% rocznie, do 2031 r. dochód na 1 mieszkańca wyniesie tyle samo, co dziś w Stanach Zjednoczonych. Jeśli Chiny będą miały 3 samochody na 4 mieszkańców, jak jest to obecnie w USA, oznacza to, że będzie tam miliard sto milionów samochodów. Dziś na całym świecie jest 1,800 mln samochodów. Trzeba będzie zabetonować obszar, porównywalny z obszarem, obsadzany ryżem w dzisiejszych Chinach. Ponieważ Chiny nadal są państwem rozwijającym się, są tu ogromne szanse na zrobienie dobrego biznesu. Oczywiście, jest tez trochę złych zmian, takich, jak degradacja środowiska naturalnego, ale jak na razie niewielu się tym przejmuje. Od 1990 r. emisja dwutlenku węgla w Chinach wzrosła o 67%, a w przypadku Indii wzrost ten wyniósł 88%. Problemem obecnie nie są wyłącznie rozwijające się Chiny i Indie, ale my, wszyscy ludzie, bez względu na pochodzenie, kraj i majątek, jaki posiadamy. Zdecydowanie nie jest to problem regionalny, ale globalny, dotyczący całej ludzkości, żyjącej na planecie. Człowiek wpływa na środowisko naturalne, wpływ ten jednakże ma przeważnie charakter destrukcyjny. Ekolodzy na całym świecie biją na alarm. Dziura ozonowa powiększa się a globalne ocieplenie następuje w zastraszającym tempie. Lodowce znikają, wyspy ulegają zatopieniom, stan wody w morzach i oceanach podwyższa się z roku na rok. Ciężko powiedzieć ile z tych zjawisk jest rzeczywiście sprawką ludzką a ile naturalnymi procesami, na które nie mamy wpływu. Niewątpliwie jednak w jakimś stopniu wpływamy na środowisko, w końcu lasy nie znikają w tajemniczych okolicznościach a kwaśne deszcze nie są spowodowane naturalnymi procesami.

Tagi: śmierć, terroryzm, katastrofa

Struktura strony