pomóż innym
Kiedyś każdy Polak miał prace. Bez względu na wykształcenie każdy mógł znaleźć dla siebie jakiś angaż, a co za tym idzie – miał z czego utrzymać swoja rodzinę. Dziś ta sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Firm państwowych jest jak na lekarstwo, a i te chylą się ku upadkowi i rząd Donalda Tuska mówi o prywatyzacji. Tylko że sposób na prywatyzację zobaczyliśmy wszyscy na podstawie stoczni w Szczecinie i Trójmieście. Teraz tysiące osób są bez środków do życia inie zanosi się, by w najbliższym czasie mogli oni podjąć pracę w swoim fachu.
Co się dzieje po upadku dużych firm? W Polsce zazwyczaj wygląda to zawsze tak samo – po prostu pracownicy takich zakładów przez wiele lat zasilają szeregi bezrobotnych i niestety przyczyniają się do tego, że nasz kraj postrzegany jest jako zacofany i szalenie biedny. I tak jest w rzeczywistości.
Jak sobie radzić z takimi problemami? Na pewno nie jest to zadanie łatwe, bo niestety sami w imię wzajemnej pomocy nie jesteśmy w stanie uzdrowić tego systemu. Zresztą dlaczego nasza solidarna pomoc miałaby wykonywać zadania, którymi powinien się zajmować rząd? I tutaj rodzą się konflikty na linii polityk-obywatel. Ci pierwsi swoich wyborców nie szanują, co drudzy jako jedynie mogą zmienić ten nasz biedny kraj. Tyle że solidarna pomoc to zbyt mało, by zapewnić każdemu dobrobyt. Tego samego nie zapewnia konkretne pomysły u stawy, tyle że politycy mają dużo większe możliwości i instrumenty prawne. Jedyny problem, to chęć z nich korzystać. Póki co nikomu się ie chce,a i obietnice Donalda Tuska którym tak ufaliśmy spaliły na panewce. Być może nowa siła polityczna, czyli budzące się z marazmu Stronnictwo Demokratyczne będzie tym motorem napędowym dla Polski, który zacznie ją uzdrawiać i pchać do przodu. Bo PO i PiS-owi zawdzięczamy jedynie bieg wsteczny.
Póki co jednak jedynym ratunkiem dla wielu naszych rodaków jest solidarna pomoc z naszej strony. Pomagajmy więc innym na tyle, na ile umiemy i oczywiście należy to czynić z rozwagą. Dlaczego? Nie możemy być wszyscy obojętni, wystarczy ze musimy się wstydzić za naszych polityków. Za siebie lepiej odpowiadać samemu i nie uwsteczniać się gruboskórnością i brakiem uczuć. Pamiętajmy jednak, by każda pomoc pochodząca od nas była przemyślana. Bo jeśli ksiądz wola w niedzielę na tacę i zapewnia, że ofiary złożone na ową tacą powędrują na konto potrzebujących w wyniki jakiegoś kataklizmu, to nie wierzmy w te słowa. Nikt bowiem nie jest w stanie skontrolować tego procederu, a skoro nie, to i rodzi się dużo podejrzeń, związanych z legalnością i ewentualną kradzieżą.
Zdecydowanie w takich momentach jest wesprzeć potrzebujących materialne, osobiście podarowane jedzenie, środki czystości lub ubrania. Jeśli nie jest to konieczne, to starajmy się takie sprawy rozwiązywać bez udziału pośredników. Bowiem im mniej rąk dotknie darów naszego serca, tym większe prawdopodobieństwo, że wszystkie one trafią do osób, które tego potrzebują. Solidarna pomoc powinna też uwzględniać wsparcie finansowe, ale musimy uważać komu i ile dajemy.