pomóż innym
Na co dzień, gdy niczego nam nie brakuje, nie zwracamy uwagę na to, komu możemy pomóc i kto takiej pomocy oczekuje. Gdy jedziemy na dworzec PKP czy do parku miejskiego, często nie zdajemy sobie sprawy z ogromu ludzkiego nieszczęścia. Jesteśmy zdenerwowani na bezdomnych, którzy brzydko pachną i wyglądają nieestetycznie. Tymczasem ubóstwo może nagle dosięgnąć każdego z nas. Nie zawsze jest to wina ludzi, którzy w ten dołek wpadli. Najczęściej do ubóstwa najkrótsza droga prowadzi przez bezrobocie. Jeśli nagle tracimy pracę i z żadnej strony nie przychodzi pomoc dla nas i naszej rodziny, łatwo nagle wpaść w poważne problemy. Często ubóstwo dosięga normalnych ludzi, szanowanych profesorów i intelektualistów. W dzisiejszych czasach wszystko jest zmienne i nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać. Dlatego powinniśmy wzbudzić w sobie jakieś współczucie i nie osądzać pochopnie tych ludzi. Warto też im pomóc, bo nie wiadomo, czy sami kiedyś nie będziemy w podobnej sytuacji.
Likwidacja stoczni spowodowała niestety zwiększenie skali bezrobocia. Ten zakład pracy zatrudniał ogromną liczbę ludzi. Większość z nich przepracowała tam całe swoje życie i nagle okazuje się, że są zwalniani. Odprawy wcale nie były takie wysokie, wystarczyły na kilka miesięcy życia i to wszystko. Osoby zwolnione nie są już zdolne do innej pracy, bo przez całe życie zajmowali się jedną czynnością, którą wykonywali w stoczni. Zazwyczaj też mają już swoje lata i do innej ciężkiej pracy już się nie nadają. Nikt nie pomyślał co się stanie w miastach, gdy zlikwiduje się stocznie. Przecież wszyscy ci ludzie pójdą na zasiłek dla bezrobotnych. Okaże się, że ulice będą pełne bezrobotnych stoczniowców, którzy nie mogą sobie znaleźć pracy w innym miejscu i w związku z tym swój czas spędzają na siedzeniu na murku albo na ławce i piciu alkoholu, bo tylko to im zostało. Jest to naprawdę smutne, w jaki sposób państwo odpłaca się pracownikom stoczni, którzy poświęcili jej całe swoje życie i wszystkie swoje siły. Faktyczne bezrobocie. Statystyki, prowadzące dane na temat zatrudniania pracowników nie ujmują osób, podejmujących pracę w tak zwanej szarej strefie. Trudno jest wyegzekwować tego typu informacje, zwłaszcza, ze za tego typu proceder pracodawcy grożą wysokie sankcje finansowe. Fakt zatrudniania na czarno ukrywa się, by nie zaszkodzić ani sobie, ani pracodawcy. Na takim procederze oszczędności są obopólne: pracodawca nie ponosi kosztów z tytułu zatrudnienia pracownika, a pracownik nie musi odprowadzać podatku, ma zaniżony, lub nie posiada wcale dochodu, co uprawnia go do korzystania z pomocy społecznej. Nasuwa się następujący wniosek: ludzie robią wiele, by nie podejmować zatrudnienia, a zdobywać pieniądze na życie.