Partnerzy serwisu

Artykuły

Reklama

Warto odwiedzić

Najlepszą rzeczą, która cementuje grupy ludzi, a nawet całe narody, są wspólni wrogowie. Przykładów tego możemy doszukać się choćby w dawnej historii naszego narodu. Już w czasach panowania pierwszych królów, w okresie średniowiecza potrafiliśmy zawierać różne sojusze i przymierza. Niektórym z nas mówią coś jeszcze takie określenia, jak Unia lubelska czy unia w Krewie. Państwo polskie miewało różnych sojuszników. Nawet w sławnej dziś nawet bitwie pod Grunwaldem państwo polskie nie walczyło samo, lecz z sprzymierzeńcami. Mieć wspólnego wroga to podstawa udanego sojuszu. Przez całe dzieje naszego narodu przewijali się różni sprzymierzeńcy. Nawet w czasach współczesnych możemy wskazać takie przykłady. Jednym z takich przykładów jest choćby II wojna światowa, w czasie której dochodziło do najrozmaitszych układów, które powstawały w celu walki z wspólnym wrogiem. Takie paktów wojennych w czasie ostatniej wojny było dużo. Tworzone były z potrzeby otrzymania solidarnej pomocy od innych. Łatwiej jest bowiem walczyć ramie w ramie z kimś, kto dąży do tego samego, co my.

Wspólny wróg to nie tylko najeźdźca, oprawca, okupant. Wspólnym wrogiem może być jakiś pogląd, głoszona teoria. Nie zgadzając się z czymś zazwyczaj szukamy osób, które podzielają nasze zdanie. Grupujemy się z godnie z wyznawanymi przekonaniami. Jeśli ludzie mają podobne poglądy, głoszą jednakowe tezy, chcą znaleźć kogoś, kto myśli, tak jak oni, ponieważ chce usłyszeć aprobatę, chce upewnić się, że jego rozumowanie jest słuszne. Trudno jest utrzymać swoje zdanie, gdy nikt nie chce go potwierdzić. Wszyscy głoszący podobne myśli ludzie łączą się w jakieś stowarzyszenia. Ich przeciwnicy również łączą się, aby móc udzielać sobie solidarnej pomocy, choćby umysłowej. Solidarna pomoc na przykład w argumentowaniu może zdziałać wiele, może z większą siłą oddziaływać. W grupie jest bowiem większa siła perswazji. Poza tym jeśli większa liczba osób obstaje przy jednym twierdzeniu, to jest większe prawdopodobieństwo, że mają racje, ponieważ w większej liczbie łatwiej jest wychwycić ewentualne błędy.

Chcąc znaleźć sojuszników, musimy znaleźć takiego wroga, który rzeczywiście stanie się wrogiem dla wielu ludzi. Niekoniecznie musi on być materialnym wrogiem z krwi i kości. Często zauważyć można, jak ludzie walczą o jakąś sprawę. Każdy bowiem strajk jest swego rodzaju walką z wrogiem – jakąś niesprawiedliwością, z niską płacą, z nieodpowiednimi warunkami. Wspólnym wrogiem na przykład kierowców są dziury na drogach. Niosą oni sobie solidarną pomoc w razie niespodzianek wynikających z użytkowania tych dziurawych dróg. Walczą też o inne cele, o zmniejszenie opłat za przejazd przez autostradę. Takie akcje, w których wróg jest tylko jakąś ideą, również łączą ludzi. I nie odnosi się to wyłącznie do kierowców. Uczestnicy sojuszu zawsze łatwiej i szybciej potrafią przynieść solidarną pomoc w danej sprawie, wygrać jakąś walkę. Szukajmy zatem sojuszników, bo samotna walka Ne przynosi zazwyczaj rezultatów.



Tagi: kataklizm, sąsiad, wróg

Struktura strony