pomóż innym
Naród jest zbiorowością ludzi, którzy żyją na terytorium jednego państwa, łączy ich język i tradycja. Wydawać by się mogło, że nic z tych rzeczy nie ulega wielkim zmianom. Z doświadczenia jednak wiadomo, że każdy naród z czasem zmienia się. Wszystko to wiąże się z tym, ze zmieniają się ludzie tworzący naród. Zmienia się również sytuacja, w jakiej żyją ci ludzi, zmieniają się czasy.
Kiedyś naród był zżyty, tworzył całość kompletną i zamkniętą. Można było liczyć na solidarną pomoc każdego rodaka. Ufało się, że w razie konieczności ktoś poda pomocną dłoń. Wydaje się, że te czasy odeszły w niepamięć, ponieważ nikt dzisiaj nie czuje tej wspólnoty narodowej, nikt z zapałem nie niesie solidarnej pomocy drugiemu, tylko dlatego, że jest naszym krajanem.
Być może jedną przyczyn takiego stanu rzeczy jest to, że od zarania dziejów Polacy borykali się z najróżniejszymi problemami o charakterze międzynarodowym. Wojny w czasach najdawniejszych, następnie długotrwałe zabory, okupacja i wojny światowe. Wszystko to wpływało na odczucia ludzi, dla których ojczyzna była niemal najważniejsza. Wojny i długotrwałe zniewolenie sprawiło, że wyrosło w ludziach to przeświadczenie, które pozwala wierzyć w moc narodu. Siła narodu była tak duża, że niosła solidarną pomoc każdemu członkowi narodu i doprowadziła do jego oswobodzenia.
Dziś jest zgoła inna sytuacja. Nie wyczuwa się tej atmosfery bycia jednym narodem. Nie mamy przed sobą wspólnego zadania, które mogłoby nas jednoczyć, które mogłoby wykrzesać z nas odrobinę tej solidarnej pomocy dla narodu. Nie mamy ku czemu dążyć i przeciw czemu działać. Jesteśmy zdruzgotani tym, że jako wolny naród walczymy teraz przeciwko sobie. Nie możemy dojść do porozumienia, narzekamy wciąż na sprawujących władzę. Nie jesteśmy dla siebie wsparciem. Dzisiejsze społeczeństwo działa na zasadzie jednostek zgrupowanych na jednym terytorium. Nie żywią do siebie żadnych przyjaznych uczuć, nie są sobie bliscy, nie powstają między nimi żadne relacje. Bywa nawet gorzej. Zdarza się, że czujemy po prostu wrogość do drugiego człowieka, więcej nawet – nieuzasadnioną wrogość, która czasem przeradza się w agresję. Dawna solidarna pomoc dziś zamieniła się w chęć bycia lepszym od kogoś drugiego. Zazdrość, pragnienie rywalizacji z innymi i pokazanie swojej wyższości nad innymi to dzisiejszy priorytet wielu ludzi. Coś takiego jak solidarna pomoc przestaje istnieć, nie ma prawa bytu w świecie, w którym jednostka jest najważniejsza.
Trudno jest się ustosunkować do tego jak było kiedyś, a jak jest teraz. Nie można tez jednoznacznie powiedzieć, kiedy było lepiej. Dziś to jednostka jest najważniejsza, bo sami dążyliśmy do takiego stanu rzeczy. Chcieliśmy być podmiotem w państwie, a nie przedmiotem. Nie jest łatwo jednak być narodem bez poczucia wspólnoty. Nie jest łatwo też żyć wśród innych a nie czuć z nimi żadnej głębszej więzi. Jeśli jednak naprawdę nam tego brakuje, zawsze jesteśmy w stanie to zmienić, bo to przecież my sami tworzymy naród. Wystarczy zacząć działać, wystarczy zacząć od siebie.