Partnerzy serwisu

Artykuły

Reklama

Warto odwiedzić

    

Bezrobocie Praca w szkole niesie ze sobą bardzo wiele najróżniejszych sytuacji. Nauczyciel musi zapanować niejednokrotnie nawet nad trzydzieściorgiem dzieci. Co gorsze uczniowie wcale nie zamierzają ułatwiać nauczycielom ich pracy. Robią wszystko to, co najbardziej denerwuje ich pedagogów. Największą zaś plagą, którą tak ciężko zwalczyć, jest ściąganie. Dla nauczyciela ściąganie to po prostu kradzież cudzej własności i kłamstwo względem nauczyciela. Dla ucznia to zgoła coś innego. Pozostaje więc dylemat – ściąganie to oszustwo czy solidarna pomoc.

Istnieje wiele metod ściągania. Można używać zwykłych „ściągawek”, można robić tzw. „gotowce”, można ściągać na przeróżne sposoby. I to z całą stanowczością nie jest solidarna praca, to zwykłe oszustwo. Co jednak z podpowiadaniem kolegów i koleżanek, z podsuwaniem kartek z własnymi odpowiedziami? To już jest swego rodzaju współdziałaniem. Jeden z uczniów tworzy, drugi korzysta, obaj jednak zgadzają się na taki układ. Ale to nadal jest oszustwo, mimo że ujawnia się w tym również ta solidarna praca. Współpraca uczniów godna jest tu pochwały, gdyby nie to, że nadal jest to zwykłe ściąganie. Bywa, że takie działania szczególnie na sprawdzianach czy klasówkach w szalenie dużym stopniu cementują więzi łączące klasę. Zdarza się jednak też tak, że przez brak takowej solidarnej pracy w najbardziej krytycznych momentach dochodzi do rozłamania największych nawet szkolnych przyjaźni.

Każdy nauczyciel spotkał się ze ściąganiem. Każdy też musi na nie w jakiś sposób zareagować. Sprawdzając pracę domową czy jakieś wypracowanie, zauważa nieraz silne podobieństwo dwóch prac. Nasuwa się jedna tylko myśl: ściągał. Co wtedy zrobić z takim uczniem, a trzeba podkreślić, że z jednym z wielu takich uczniów, którzy nie rozumieją, że to oszustwo. Zawsze można ukarać negatywną oceną, nakazać napisanie kolejnej pracy bądź wymyślić jeszcze ciekawszą karę. Większy jednak problem mają nauczyciele z osobami, które wykazują się chęcią niesienia tej solidarnej pomocy. Czy karać ich surowo? Czy patrzeć na nich przez palce? Jak wytłumaczyć im to, że to żadna solidarna pomoc, ale oszustwo, które na dodatek nie przynosi na dłuższą metę żadnych korzyści tym, którzy ściągają.

Najprostszym tłumaczeniem, który w przypadku pozwalania odpisywania prac stosują nauczyciele, to postraszenie tym, że oszuści nigdy się tego nie nauczą. Pozwolić im ściągnąć jest równoznaczne z pozwoleniem im na niewiedze, skazanie ich na brak tej danej umiejętności. Do uczniów ten fakt nie do końca dociera. Ściąganiem nie ma końca. Jakich więc argumentów użyć, by udało się przekonać uczniów, że ściąganie jako solidarną pomoc należy jak najszybciej odłożyć do lamusa. Dziś ściąganie to tylko i wyłącznie oszustwo, a nawet o wiele więcej. Ściąganie dla dorosłego człowieka ociera się o plagiat. Ten zaś to nic innego jak wykroczenie. Takie szkolne ściąganie nie ma więc dalekiej drogi do sądu. Uczniowie nie zdają jednak sobie z tego sprawy. A wiadomo, że czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Należy więc wyczulać uczniów na tę kwestię. Trzeba jasno i dobitnie pokazać im że ściąganie to nie solidarna praca, lecz tylko i wyłącznie oszustwo.

Tagi: oszustwo, uczeń, student

Struktura strony