pomóż innym
Potrzebujemy pomagać innym, to ie tylko kwestia samego obowiązku – bo taki akurat nie istnienie z punktu widzenia prawa. Warto jednak to robić dla samej satysfakcji, bo pomoc ubogim daje wiele radości. Co ciekawe – samo bogaci rzadko decydują się na takie gesty, najwięcej życzliwości pochodzi od osób średniozamożnych lub wręcz również ubogich, liczących każda złotówkę przed wypłatą. Wiele można by o tym dyskutować przytaczając ciekawe przykłady. My jednak skupimy się na zagadnieniu bezrobocia, bo to jeden z największych problemów Polski w ostatniej dekadzie. Jednak kolejne rządku niewiele robią, by organizować miejsca pracy dla tych, którzy nie mają z czego żyć.
Jako właściciele firm bardzo często decydujemy się na zatrudnienie. To śmiała inicjatywa, bo z jednej strony koszty utrzymania firmy drastycznie rosną. Z drugiej jednak mamy dużo większy potencjał w firmie i jeśli dobrze etaty wykorzystamy, to możemy zarabiać krocie. Kiedy decydujemy się zatrudnić kogoś, to mamy do wyboru kilka opcji. Niestety większość z nich budzi dość spore kontrowersje. Najbledziej – co szokuje – wypadają tuta państwowe Urzędy Pracy. My bowiem składamy wniosek i możliwości zatrudnienia, a urzędnicy mają nam znaleźć najbardziej odpowiednich kandydatów. I tak my składamy propozycję, a Urząd Pracy... nie ogłasza „konkursu”, ani informacji o poszukiwanych osobach na dane stanowisko. Często takie propozycje trzymane są na dnie szuflady i przedstawiane tylko znajomym urzędników. Nikt o tym głośno nie mówi, ale z takimi sytuacjami spotykamy się nierzadko. Tutaj dochodzi do wielu nieszczęść, z jednej strony dowodzi, że nasi urzędnicy wciąż są skorumpowani i drwią z konsekwencji (bo i tak nikt ich za takie nieprawidłowości nie ściga), z drugiej natomiast nasze firmy są osłabione personelem. Ferowanie znajomych bowiem sprawia, że nie trafiają do nas osoby rzeczywiście kompetentne w danym temacie, ale takie, które „pace mieć muszą”. To przerażające i... naraża nas na straty.
Solidarna pomoc jest wskazana, ale wszystko to jest kwestią zdrowego rozsądku. Nie można pozwolić, bo nasza chęć niesienia pomocy nam samym szkodziła i by wspierała korupcję. Zapewne dlatego coraz większą ilość przedsiębiorców mówi otwarcie, że Urzędy Pracy nie zasługują na zaufanie. Pojawia się za to wiele ogłoszeń w prasie, w internecie, korzysta się z usług firm rekrutacyjnych.
Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że urzędnicy pracujący w „pośredniakach” skutecznie niszczą nasze idee solidarnej pomocy. Niszczą długotrwale, bo po tym, jak raz się sparzymy tego typu współpraca to nieprędko ponownie damy szanse Urzędowi Pracy. Kto na tym cierpi najbardziej? Oczywiście nie urzędnicy, ale osoby, które w pośredniakach muszą się rejestrować, muszą się odhaczać co miesiąc nie dostając żadnych propozycji angażu. Dotyczy to głównie osób pochodzących z małych miejscowości, tam bowiem jest najmniej perspektyw na rozwój zawodowy.