pomóż innym
Konflikty zbrojne nigdy nie nosa niczego dobrego dla świata. Przynajmniej taka ideologię głoszą ci, którzy są przeciwnikami wszelkich wojen. Nie mniej wiele krajów skrycie wspiera i podsyca wręcz ogień, by konflikty przeradzały się w wojny. Na tym bowiem da się zarabiać.Życie ludzkie nie zna ceny. Wiedza o tym szczególnie ci, którzy w wojnach potracili bliskich, w tym rodzinę. Woja to ogromne zło, które niesie ze sobą mord, krew, przemoc i gwałt. Są jednak tacy, którzy wszelkie konflikty zbrojne potrafią wycenić. Twoja to bowiem kopalnia klientów zaopatrujących się w broń i amunicję. Handlarze tym towarem zacierają ręce, kiedy w gdzieś dochodzi do zamieszek, a te z kolei przeradzają się w konflikty zbroje. Życie się wówczas nie liczy i ma swoją cenę. Cenę, jaką ktoś zapłaci za broń.I mimo że wiele mocarstw oficjalnie neguje wojny, to za kulisami konflikty zbrojne są popierana, a wręcz ich rozwój jest wspomagany. Dla wielu mocarstw produkujących broń to czysty biznes i dobry rynek zbytu.
w dzisiejszych czasach jesteśmy bardziej narażeni na kradzieże, niż kiedykolwiek. Przy tak nieskutecznym wykrywaniu przestępstw kradzieży i tak niskich karach ludzie nie boją się kraść. Kiedyś, w starożytności, kiedy jeszcze obcinano rękę, albo łamano kończyny. Złodzieja, dopóki ręka się nie zrosła każdy poznawał na ulicy, wytykał palcami. Złapany na gorącym uczynku mógł spodziewać się także wymierzania kary przez mieszkańców miasta, w którym dokonał kradzieży. Dawniej samosądzenie przez ludzi było czymś zwyczajnym. Prawo oko za oko było okrutne, ale bardzo skuteczne i bardziej przeciwdziałało kradzieżom i innym przestępstwom niż obecnie, gdzie wydawałoby się, że aparat ścigania jest świetnie skonstruowany i na bardziej humanitarnych warunkach. Kradzieże będą się nasilać, dopóki kary nie będą surowsze. Nie unikniemy kradzieży, ale ci, którzy chcą nas okraść, mając na uwadze surową karę za to grożącą dwa razy się zastanowią, niż to robią, bo strach przed karą czasem jest najlepszą karą.
Najbardziej brawurowy napad na bank miał miejsce w Brazylii. Do budynku włamywacze dostali się przez tunel. Akcję przeprowadzono bardzo profesjonalnie, jednak rabusie musieli mieć informatora z zewnątrz., Jakimś sposobem dowiedzieli się, ze w weekend w banku znajdować się będzie wyj wątkowa duża suma pieniędzy. Włamali się do banku centralnego Brazylii. Wylot tunelu wykopali tam, gdzie mieli gwarancje, ze nie uruchomi się alarm zainstalowany w banku. Nie interesowały ich pieniądze, ale bardziej konkretne rzeczy. Interesowały ich reale, które były przeznaczone do zniszczenia. Numerów seryjnych nigdy nie zapisano, wiec te pieniądze były nie do wytropienia. Używanie takich banknotów było bezpieczne. Ukradli pieniądze ważące ponad trzy i pół tony. Poruszali się poza okami kamer. Łączna wartość skradzionych banknot to około osiemdziesiąt milionów dolarów.